Planując makijaż permanentny, warto najpierw sprawdzić, czy zdrowie i skóra są na to gotowe. Bezdyskusyjne przeciwwskazania to m.in. ciąża, laktacja, aktywne infekcje, hemofilia i świeże problemy z sercem. Są także sytuacje, które wymagają opinii lekarza. Nie bez znaczenia są leki rozrzedzające krew, izotretynoina i inne retinoidy, a także alergie na pigmenty czy znieczulenia. Poznaj również wskazówki dotyczące odstępów po botoksie, wypełniaczach, peelingach i laserach oraz informacji, kiedy poparzenia słoneczne lub podrażnienia dyskwalifikują. Te praktyczne zasady pomogą podjąć bezpieczną decyzję. Dowiedz się też, jak przygotować pielęgnację przed i po, aby poprawić gojenie i trwałość pigmentu.
Przeciwwskazania bezwzględne
Jeśli mówimy o makijażu permanentnym, są sytuacje, w których zabieg po prostu nie wchodzi w grę. Do tej grupy zalicza się ciążę i karmienie piersią, bo organizm działa wtedy na innych obrotach, a priorytetem jest bezpieczeństwo dziecka. Podobnie wiek poniżej 18 lat – obowiązuje twarda granica pełnoletności. Aktywne infekcje (wirusowe, bakteryjne, grzybicze) to kolejny czerwony sygnał: naruszanie skóry w trakcie choroby zwiększa ryzyko powikłań i osłabia gojenie. Hemofilia i inne zaburzenia krzepnięcia to przeciwwskazania, bo nawet niewielkie nakłucia mogą skończyć się nadmiernym krwawieniem.
W praktyce gabinetów bardzo ostrożnie traktuje się też ciężkie choroby serca oraz wszczepiony rozrusznik. Pigmentacja nie jest zabiegiem typowo „elektrycznym”, ale stosowane miejscowe znieczulenia (często z dodatkiem adrenaliny) mogą wpływać na układ krążenia. Niestabilne nadciśnienie, świeży zawał, zaburzenia rytmu – to powody, by powiedzieć „nie” lub odroczyć termin do czasu pisemnej zgody lekarza. Do bezwzględnych przeciwwskazań wiele salonów dopisuje też aktywny nowotwór: w trakcie leczenia onkologicznego skóra goi się gorzej i łatwiej o zakażenia.
Przeciwwskazania względne i kiedy potrzebna zgoda lekarza?
Są też sytuacje „na granicy”, kiedy zabieg bywa możliwy, ale tylko po konsultacji. Ustabilizowana cukrzyca typu 2? Daje się zrobić, jednak hiperglikemia i słabsze gojenie podnoszą ryzyko – dlatego kluczowe są bieżące wyniki i zielone światło od diabetologa. Choroby autoimmunologiczne (np. łuszczyca, AZS, toczeń) nie zawsze oznaczają definitywne „nie”, ale aktywna faza i zmiany w polu zabiegowym dyskwalifikują. Jeśli ktoś przyjmuje leki immunosupresyjne lub długotrwale sterydy, skóra regeneruje się wolniej i łatwiej o infekcję – tu decyzja należy do lekarza, a nie kalendarza.
Do względnych przeciwwskazań warto dorzucić: nadciśnienie (jeśli nieustabilizowane), anemia/małopłytkowość, choroby wątroby/ nerek, a także przewlekłe choroby dermatologiczne w pobliżu miejsca pigmentacji. Zasada jest prosta: stabilny stan + dobra kontrola + jasne zalecenia = większe bezpieczeństwo. Zgoda lekarska nie jest „pieczątką na zawsze” – powinna dotyczyć konkretnego terminu i aktualnych wyników.
Leki rozrzedzające krew i zaburzenia krzepnięcia
Mikropigmentacja to setki mikro-nakłuć, więc krew i sączenie bezpośrednio wpływają na finalny efekt. ASA (aspiryna), klopidogrel, warfaryna, NOAC (np. apiksaban, rywaroksaban) oraz część „niewinnych” suplementów (wysokie dawki omega-3, czosnek, żeń-szeń) zwiększają krwawienie. To oznacza gorszą widoczność dla linergistki, większą utratę pigmentu „z krwią” i trudniejsze gojenie. Jeżeli ktoś musi stale przyjmować antykoagulant, nie odstawia go samodzielnie – o ewentualnej przerwie decyduje lekarz i tylko wtedy, gdy to bezpieczne.
„Słabsze” leki też robią różnicę. NLPZ (np. ibuprofen) mogą nasilać sączenie; podobnie alkohol i duże dawki kofeiny tuż przed zabiegiem. Dobrą praktyką jest powiadomienie salonu z wyprzedzeniem i – jeśli to możliwe – zaplanowanie terminu poza okresem intensywnej farmakoterapii (np. po zakończeniu antybiotyku lub serii zastrzyków przeciwzakrzepowych).
Z praktycznych wskazówek:
- 24–48 h przed zabiegiem – zero alkoholu i „domowych rozrzedzaczy”.
- Stałe antykoagulanty/antyagreganty – tylko wg stanowiska lekarza, często z pisemną zgodą.
- Zaburzenia krzepnięcia (np. hemofilia) – przeciwwskazanie.
Taki plan minimalizuje krwawienie podczas pracy i poprawia retencję pigmentu po wygojeniu.
Izotretynoina i silne retinoidy — wymagane przerwy
Izotretynoina doustna znacząco cieni skórę, zmienia funkcjonowanie gruczołów łojowych i spowalnia gojenie. Dlatego większość specjalistów trzyma się bezpiecznej reguły: odczekanie co najmniej 6 miesięcy po zakończeniu kuracji zanim dojdzie do jakiegokolwiek zabiegu naruszającego ciągłość skóry – w tym makijażu permanentnego. Wcześniej wzrasta ryzyko podrażnień, blizn, odrzutu pigmentu i nierównego efektu.
Retinoidy miejscowe (tretynoina, adapalen, izotretynoina w maściach/kremach) też zwiększają wrażliwość, choć mniej niż doustne. Rozsądną praktyką jest przerwa 2–4 tygodnie w okolicy planowanego zabiegu; jeśli skóra reaguje gwałtownie, przerwę wydłuża się do momentu pełnego uspokojenia naskórka. Uwaga na kosmetyki z kwasami AHA/BHA, mocne peelingi czy mikrodermabrazję – one też potrafią „rozchwiać” barierę i utrudnić przyjęcie pigmentu.
Chemioterapia, radioterapia i stany obniżonej odporności
Leczenie onkologiczne mocno „podbija stawkę”: chemioterapia i radioterapia osłabiają odporność, a skóra w trakcie i tuż po terapii goi się wolniej i reaguje gwałtowniej. Dlatego standardem jest odroczenie zabiegu do czasu zakończenia leczenia i uzyskanie pisemnej zgody onkologa. Jeśli obszar pigmentacji pokrywa się z miejscem napromienianym, bezpieczną ramą bywa odczekanie ok. 6 miesięcy po zakończeniu radioterapii – skóra musi odzyskać równowagę.
Immunosupresja (np. po przeszczepie, w niektórych terapiach autoimmunologicznych) też zwiększa ryzyko infekcji i słabego gojenia. Tu nie ma miejsca na improwizację: pełny wywiad, aktualne wyniki i pisemna zgoda lekarza to „bilet wstępu”. Nawet jeśli linergistka ma duże doświadczenie, bezpieczeństwo medyczne wyznacza granice.
Cukrzyca — kiedy jest przeciwwskazaniem?
W cukrzycy wierny towarzysz to gojenie „na wolniejszych obrotach” – a to przy igle ma znaczenie. Niewyrównana glikemia, neuropatia, problemy naczyniowe czy małopłytkowość zwiększają ryzyko infekcji, krwawień i słabej retencji pigmentu – wtedy zabieg jest przeciwwskazany. Natomiast dobrze kontrolowana cukrzyca (prawidłowe HbA1c, brak świeżych powikłań) nie zawsze zamyka drzwi – warunkiem jest zgoda lekarza i rozsądny plan pielęgnacji po zabiegu.
Co jest potrzebne?
- aktualne wyniki (HbA1c, morfologia) i informacja o lekach,
- stabilny stan bez świeżych infekcji i zaostrzeń,
- zabezpieczenie „okołozabiegowe” (higiena, pielęgnacja, kontrola glikemii w dniu zabiegu, unikanie wysiłku/sauny). Jeśli coś „zgrzyta” (skoki cukru, antybiotyk w trakcie, gorsze samopoczucie) – termin się przekłada.
W praktyce to właśnie stan skóry i ogólna kontrola choroby przesądzają o decyzji. Dobrze zrobiony, ostrożnie zaplanowany zabieg u osoby z wyrównaną cukrzycą potrafi goić się poprawnie – wygrywa cierpliwość i jasne zasady.
Choroby serca, nadciśnienie i stymulatory
W makijażu permanentnym często używa się miejscowych znieczuleń, czasem z adrenaliną. To przedłuża działanie i zmniejsza krwawienie, ale u osób z chorobami serca, arytmią, niekontrolowanym nadciśnieniem adrenalina może oznaczać kołatania, skoki ciśnienia czy gorsze samopoczucie. Dlatego przy problemach kardiologicznych najbezpieczniej jest unikać roztworów z adrenaliną i pracować po zgodzie lekarza – a jeśli stan jest niestabilny, zabieg odłożyć.
Co ze stymulatorem/rozrusznikiem? Sam zabieg nie generuje silnych pól elektromagnetycznych, ale zawsze warto skonsultować się z kardiologiem, szczególnie jeśli urządzenie było niedawno wszczepione lub przeprogramowane. Dodatkowo, zakażenia w okolicy urządzenia to poważna sprawa – higiena i ocena ryzyka są tutaj kluczowe.
Skłonność do bliznowców i blizn przerostowych
Keloidy i blizny przerostowe to „mocna odpowiedź” skóry na uraz. A mikropigmentacja, choć delikatna, to jednak uraz kontrolowany. Jeżeli ktoś ma historię bliznowców (np. po kolczykach, zadrapaniach, tatuażach), ryzyko, że w miejscu pracy igły pojawi się gruba, twarda blizna, jest wyraźnie wyższe. W takim przypadku konsultacja dermatologiczna to podstawa – czasem zapada decyzja o rezygnacji z zabiegu, innym razem o bardzo zachowawczej technice lub pracy na obszarach „bezpieczniejszych”.
Do keloidów predysponują czynniki rodzinne, ciemniejszy fototyp, a także wcześniejsze „kłopotliwe” blizny. Jeśli zabieg ma się odbyć w okolicy, gdzie już była przerostowa blizna, rozsądek podpowiada, by tego miejsca nie ruszać. Dodatkowo, świeże blizny (nawet „ładne”) muszą dojrzeć – zwykle ≥ 6–12 miesięcy.
Aktywne choroby i stany skóry w obszarze zabiegu
Aktywna zmiana = aktywny problem. Opryszczka przy ustach oznacza twarde „nie” – zabieg poczeka, aż zmiana całkiem zniknie, bo mikronakłucia mogą rozsiewać wirusa. Grzybice, bakteryjne nadkażenia, ropny trądzik i rozkręcona łuszczyca/AZS w polu zabiegowym też dyskwalifikują – najpierw leczenie i remisja, dopiero potem igła. Wiele gabinetów zaleca przy skłonności do opryszczki profilaktykę przeciwwirusową zaleconą przez lekarza (zwłaszcza przy makijażu ust).
Trądzik wymaga oceny nasilenia i leczenia; izotretynoina i mocne kwasy/retinoidy – patrz sekcja o przerwach. W łuszczycy i AZS istotna jest faza choroby: nawet jeśli zabieg nie jest absolutnie zakazany, aktywne ognisko w miejscu pigmentacji to przeciwwskazanie. I jeszcze jedno: świeże blizny, drapanie, ranki – to też powód do przełożenia terminu aż do pełnego wygojenia.
Alergie na pigmenty, środki znieczulające, nikiel czy lateks
Makijaż permanentny to barwnik + igła + znieczulenie + rękawiczki/akcesoria – a każdy z tych elementów może „zaiskrzyć” alergicznie. Jeśli ktoś ma historię reakcji na pigmenty, farby, metale (np. nikiel) albo lidokainę/tetrakainę, to nie wolno iść w ciemno. W wielu przypadkach sensowne będzie testowe próbkowanie (patch test na niewidocznym fragmencie) lub wybór alternatywnych produktów (np. rękawiczki nitrylowe zamiast lateksowych).
Bardzo ważne jest też źródło preparatów: znieczulenia nie mogą być „kosmetykami z lidokainą” kupionymi w internecie. Dozwolone są produkty lecznicze lub wyroby medyczne dopuszczone do obrotu. To nie formalność – to bezpieczeństwo i przewidywalność reakcji skóry. Przy wątpliwościach alergologicznych naprawdę lepiej zrobić krok w tył, niż później gasić przewlekłe zapalenie kontaktowe.
Zmiany nowotworowe i stany przednowotworowe skóry
Aktywna zmiana nowotworowa skóry w polu zabiegowym = brak kwalifikacji. Pigmentacja w takiej okolicy może maskować dynamikę zmiany i utrudnić późniejszą diagnostykę. Jeśli leczenie onkologiczne jest w toku, patrz sekcja o immunosupresji: zabieg zwykle odkłada się do zakończenia terapii i uzyskania pisemnej zgody.
Po leczeniu sprawa bywa bardziej elastyczna. Jeżeli miejsce było napromieniane, rozsądna „poduszka bezpieczeństwa” to ok. 6 miesięcy – skóra po radioterapii jest cienka, sucha, reaktywna i potrzebuje czasu. W innych obszarach (poza polem naświetlań) zabieg może być możliwy wcześniej, ale nadal po akceptacji onkologa/dermatologa. Podejrzane znamiona, rogowacenia, „niewiadome plamki”? Najpierw dermatoskop, dopiero potem decyzja estetyczna.
Stan skóry, czyli poparzenia słoneczne, podrażnienia, rany
Skóra po słońcu potrafi płatać figle. Świeże poparzenie jest czerwone, nadreaktywne, a naskórek łuszczy się i nie trzyma pigmentu. Do tego opalenizna przekłamuje odcień, więc łatwo o zbyt ciepły lub zbyt chłodny efekt po wygojeniu. Dlatego po intensywnym UV lepiej poczekać 2–4 tygodnie, aż kolor i bariera wrócą do normy.
Podrażnienia, zadrapania, aktywne stany zapalne? Tu nawet mały uraz tworzy wehikuł dla bakterii, a mikronakłucia tylko zwiększają ryzyko. Rany i świeże blizny muszą się zamknąć i „dojrzeć” – zwykle potrzeba kilku tygodni do miesięcy, zanim skóra znów bezpiecznie zareaguje na igłę. Niby to detale, ale właśnie one decydują, czy pigment osiądzie równomiernie i czy gojenie przebiegnie bez „rollercoastera”.
